Gra tajemnic (2014)

„Gra tajemnic” jest filmem raczej nudnym (zwłaszcza pierwsza połowa, w której w zasadzie nic się nie dzieje), ale najbardziej boli to, że dopuszcza się kilku niepotrzebnych uproszczeń tak dużych, że rzutują one na historyczną wiarygodność obrazu.

Pierwszym problemem jest niepotrzebne przekłamanie historii o Enigmie. Historia tej maszyny zaczyna się w drugiej dekadzie XX wieku, a prac nad jej złamaniem w latach 20. Komercyjny wariant Enigmy został rozszyfrowany przez polskie Biuro Szyfrów w 1932 roku (Marian Rejewski, Henryk Zygalski, Jerzy Różycki). Wojskowe wersje Enigmy były oczywiście bardziej zaawansowane i trudniejsze do rozszyfrowania, niemniej jednak polski wywiad bardzo intensywnie na nimi pracował, na krótko przed wybuchem wojny przekazując swoje osiągnięcia Aliantom. Wśród przekazanych obiektów znajdowała się również zaprojektowana przez Rejewskiego bomba kryptologiczna – maszyna służąca do automatycznego odkrywania klucza szyfrującego dla danej konfiguracji Enigmy. Cała historia tych prac jest niezwykle interesująca, polecam artykuł na angielskiej Wikipedii, konkretny wniosek z tego jest jednak następujący: gdy Alan Turing po raz pierwszy wchodził do bazy w Bletchley Park, już znajdowała się tam polska maszyna do łamania Enigmy! Nieprawdą jest więc, że wyczarował swoją maszynę zupełnie od zera, rewolucjonizując proces deszyfracji. Oczywiście, jego dokonania w tej sprawie są ogromne, zwłaszcza przy rozwiązywaniu najtrudniejszych wariantów Enigmy używanych przez niemiecką marynarkę. Niemniej jednak film znacznie wyolbrzymia tu osiągnięcia Turinga – zupełnie niepotrzebnie.

Dlaczego niepotrzebnie? Bo w momencie wybuchu wojny Alan Turing ma już jedno gigantyczne osiągnięcie – twierdzę, że znacznie ważniejsze, niż wszelkie jego prace nad Enigmą. Otóż postać Turinga, relatywnie mało znana publicznie przed rokiem 2014, jest absolutnie legendarna w kręgach matematyków i informatyków: jego wyniki w dziedzinie teorii obliczeń (zwłaszcza artykuł z 1936 roku, rozwijający koncepcje wprowadzone przez Kurta Gödla m.in. wprowadzając koncepcję „uniwersalnej maszyny”) do dzisiaj stanowią najogólniejszą podstawę teoretyczną informatyki. I jeśli jego prace nad Enigmą skróciły II Wojnę o 2 lata, to jego osiągnięcia z lat 30. przyspieszyły rozwój informatyki (a w konsekwencji – całego technicznego świata) o całe dekady. Niestety, koncepcje zawarte w dowodach Turinga są bardzo abstrakcyjne i trudne; podane na surowo byłyby nieosiągalne dla przeciętnego widza. W konsekwencji film niemal je pomija: w jednej czy dwóch małych konwersacjach Joan wspomina o czytaniu jego artykułów, ale jest to zupełnie „z boku” względem całej fabuły. Niezręczną próbą powiązania tego z resztą wydarzeń jest jej stwierdzenie, jakoby Turing „budował fizyczną wersję swojej maszyny” w Bletchley, co jest zwyczajnie nieprawdą. Pokazuje to jednak podejście twórców do intelektu widza: zakładają oni, że nie połapiemy się, bo i tak nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co Turing tak naprawdę wymyślił – nie ma po co nawet tego tłumaczyć.

Zupełnie inaczej podeszli do tematu Adam McKay i Charles Randolph kręcąc genialny „Big Short”. Tam też pojawiają się ekstremalnie skomplikowane koncepcje (ekonomiczne), np. „collateralized debt obligation”, jednak twórcy nie boją się ich i w nieco uproszczony, to rzecz jasna, ale intuicyjny (i „z jajem”) sposób wyjaśniają nawet te najbardziej skomplikowane mechanizmy, traktują widzów jak inteligentnych, pojętnych ludzi. Trochę szkoda, że Tyldum i Moore tyle wiary nie mieli.

Twórcy „Gry tajemnic”, chcąc pokazać Turinga jako giganta, najprawdopodobniej napotkali na problem z pogodzeniem jego faktycznie gigantycznych osiągnięć z dramaturgią wojennych wydarzeń (które są oczywiście bardziej „filmowe”). Wybrali moim zdaniem najgorsze rozwiązanie: prawdziwie rewolucyjne dokonania Alana Turinga zostały niemal pominięte, a zamiast tego wyolbrzymiono i podkoloryzowano jego (relatywnie) mniej wartościowe prace – dodatkowo podkradając zasługi innych. Nie mogę więc powiedzieć, że to dobry film.

Moja ocena:

5 (średni)

Autor

Przemek

Jestem Przemek. Oglądam filmy i gram w gry. Czasem nawet coś o nich napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.