Odyseja (2026)

Christopher Nolan potwierdza że jest wyśmienitym rzemieślnikiem i potrafi zręcznie prowadzić widza przez złożoną opowieść. Ma też ogromną ambicję, by zostawić po sobie Monumentalne Dzieło, którym na zawsze wpisze się w annały kina jako Wielki Twórca. Brytyjczyk ma natomiast tę słabość, że przy całej swojej doskonałości warsztatowej rozumie tylko jedną drogę ku tej wielkości: WIĘCEJ WSZYSTKIEGO.

Czytaj dalej Odyseja (2026)

Projekt Hail Mary (2026)

Mam z „Projekt Hail Mary” kilka problemów. Największy z nich to zdecydować, co zirytowało mnie w tym produkcie bardziej: infantylny humor przenikający każdą scenę? kartonowe postacie bez charakteru? pozowanie na sci-fi bez śladu zainteresowania sci? a może zupełny brak oryginalności, przez który film sprawia wrażenie, jakby scenariusz wygenerowało AI?

Czytaj dalej Projekt Hail Mary (2026)

36. komnata Shaolin (1978)

Zarys fabuły brzmi jak typowe wschodnie kino sztuk walki epoki post-brucelee’owskiej, ale jest znacznie gorzej: we wschodni skansen pod popularnym wówczas szyldem Szaolin wsadzono szkielet generycznej historyjki, bardzo chudy w mięso bijatyk. Strasznie nudny film, dodatkowo irytujący kuglarskim udawaniem dalekowschodnich filozofii.

Czytaj dalej 36. komnata Shaolin (1978)

Twierdza (1996)

A tak się dobrze zapowiadało: Connery, Harris, Cage. Ta obsada i zamysł dawały znakomity potencjał na solidnego sensacyjniaka, może nie klasy „Gorączki”, ale „Ronina” czy „Ściganego” z pewnością. Tymczasem Michael Bay postawił na tym fundamencie proste, letnie widowisko dla przeciętnego amerykańskiego odbiorcy.

Czytaj dalej Twierdza (1996)