Żołnierze kosmosu (1997)

Jak nakręcić blockbuster science-fiction za ponad 100 milionów dolarów i ledwie wyjść na zero? Pójdź w ślady Paula Verhoevena i popełnij następujące 7 grzechów:

  1. Wydaj 2/3 budżetu na efekty specjalne. Serio, „Żołnierze kosmosu” są majstersztykiem pod tym względem: ta mieszanka efektów komputerowych z animatroniką nie zestarzała się przez 20 lat!
  2. Głęboko przemyśl swoją wizję przyszłości i nie wahaj się rozwijać jej przed widzami. Podziały społeczne, licencje na rodzicielstwo, koedukacyjne łaźnie w wojsku – to wszystko z pewnością zaintryguje widza twojego letniego widowiska.
  3. Pozwól sobie na elementy humorystyczne w scenariuszu, tylko takie bardziej finezyjne niż „poślizgnął się na skórce od banana i spadło mu kowadło na głowę”, raczej dialogowo-sytuacyjne.
  4. Śmiało nawiązuj do rzeczywistości i obśmiewaj ją do woli, odważnie prowokując widza do innego spojrzenia na nią – satyra na wojskową propagandę, rytuały i hierarchiczność jest w „Żołnierzach” wyśmienita!
  5. Pobaw się trochę tempem, nie daj widzom od razu poznać, gdzie jest główny cel, pozwalając z zegarkiem w ręku wymierzyć przerwę na toaletę; zgub ich trochę. (Tu akurat nieco mieszane uczucia, bo może to sprawić wrażenie niezamierzonej nierówności.)
  6. Przemoc! Dzieciaki uwielbiają rozpierduchę, dobrze gdy czasem ktoś zginie na ekranie. Jeśli jednak wybitnie nie chcesz zarobić, trzeba pojechać po bandzie: niech twoich bohaterów kosmici przegryzają na pół, wysysają im mózgi czy spalają ich żywcem przy użyciu obrzydliwej wydzieliny. Gdy odstrzelenie komuś głowy kończy się obfitym rozbryzgiem, masz pewność otrzymania odpowiedniej klasyfikacji wiekowej.
  7. A jeśli nadal film dozwolony jest dla nastolatków, sięgnij po broń ostateczną: cycki! Nie ma to jak letni blockbuster ze scenką topless czy wspólnej kąpieli w pełnej nagości.

Upewnij się jednak, że jest jeszcze przed rokiem 2000, bo dzisiaj taki film nie byłoby łatwo nakręcić.

Moja ocena:

8 (bardzo dobry)

Autor

Przemek

Jestem Przemek. Oglądam filmy i gram w gry. Czasem nawet coś o nich napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.